Ergonomia w aptekach i kategoryzacja leków – cz. 2

SAMOOBSŁUGA
Czy w Twojej aptece, w aptece w której pracujesz, jest część samoobsługowa? Czy taka forma ekspozycji towaru jest opłacalna? A czy sieciówki dokładałyby do interesu gdyby tak nie było?

Im większa ekspozycja tym więcej towaru widzi pacjent = tym więcej go kupuje, tym większy jest jego „koszyk”. Każde kupione opakowanie, produkt u mnie to nie kupiony produkt w konkurencji. 😉 a teraz konkurencją są dla aptek nawet drogerie, stacje paliw i sklepy spożywcze… Każdy z nas, a szczególnie Panie lubią „podotykać” sobie dany produkt, szczególnie dermokosmetyki, suplementy etc… Niestety niektóre osoby mają, aż nazbyt lepkie ręce…

Zapewniam jednak, że zyski ze sprzedaży w strefie samoobsługowej wielokrotnie przekraczają potencjalne straty związane z kradzieżami… Poza tym mamy XXI wiek i można zainstalować sobie monitoring… Po kilku „akcjach” będzie wiadomo po co dany „pacjent” przyszedł i można go wtedy delikatnie „wyprosić”, wezwać ochronę lub samemu „wynieść” jak miałem to kilka razy przyjemność zrobić…

Nie wyobrażam sobie apteki bez miejsca dla dzieci… kilku krzesełek i stoliczka, kredek etc… Zajęte dzieci to szczęśliwa i spokojna mama, która możne spokojnie kupić nie tylko to po co przyszła… Dobra ekspozycja dermokosmetyków, z częścią dla mam i dzieci obok siebie np. z mlekiem, smoczkami, witaminkami dla dzieci… Wszytko to generuje dodatkową sprzedaż…

Dobrym sposobem jest też eksponowanie ulubionych witaminek dla dzieci „przypadkiem” w zasięgu ich wzroku… Która mamusia nie kupi dziecku jego ulubionych witaminek, lizaków, żelków etc?? Nie idą u Ciebie witaminki dla dzieci? Wyeksponuj je tak, aby były widoczne nie tylko dla dorosłych 😉 Zaraz ktoś powie, że w ten sposób coś wciskamy… Oczywiście, że nie… Naszym zadaniem jest poinformować pacjent a to on ostatecznie decyduje co zakupi.

OK, mamy już:
• kategoryzację leków
• plamy
• samoobsługę…

Co zrobić, aby pacjent zrobił większe zakupy? Sam? O przykasówce nie wspominam bo jest to najbardziej prymitywna, acz skuteczna forma „wciskania” pacjentowi danego produktu… Zdecydowanie polecam budowanie koszyka opartego na przeprowadzeniu odpowiedniego wywiadu z pacjentem i wskazaniu i uświadomieniu mu jego potrzeb. Bez tego pacjent kupi co najwyżej listek rutinoscorbinu lub 2 saszetki fervexu… Warto więc chyba porozmawiać z pacjentem… Prawda?

Sprzedaż impulsowa… Umieść tuż przy kasie, dobrze oznaczoną „górę” produktów sezonowych np. lek p/alergiczny, calcium w tubach czy panthenol, środek p/komarom… Gwarantuję wzrost sprzedaży o kilkadziesiąt procent… Produkt na komary w szufladzie sam się nie sprzeda… A może go w ogóle nie ma aptece – tak z pewnością pomyśli sobie pacjent…

No to teraz temat szyby w aptece…??
Czy ktoś jeszcze uważa, że jest ona komukolwiek i na cokolwiek potrzebna?? Czy kiedykolwiek w ogóle była? Szczerze mówiąc dawno nie widziałem już takiego reliktu farmacji…

Weźmy więc temat na tablicę:
Argumenty za szybą w aptece:
• skuteczna izolacja farmaceuty od pacjentów, pacjenci nie kładą się na pierwszym stole 😉
• ludzie kaszlą, kichają, przenoszą bakterie, wirusy – szyba nas chroni…
• zabezpieczenie przez złodziejem – trudniej jest dostać się do kasetki…

A teraz argumenty przeciw:
• brak barier w kontakcie z pacjentem – pacjent czuje się zdecydowanie lepiej kiedy nie musi krzyczeń przez szybkę w obawie, że go dobrze ktoś nie zrozumie, lub sam dobrze usłyszy
• możliwy jest bezpośredni kontakt wzrokowy – często na szybach są wyeksponowane produkty
• osoby starsze nie zawsze dobrze słyszą, a my nie musimy przy braku szyby krzyczeć
• choroby, czy farmaceuci z czasem nie nabywają odporności pracując na co dzień z chorymi osobami – zupełnie tj lekarze pierwszego kontaktu?
• Szyby należy codziennie czyścić, myć, dezynfekować – nie robisz tego? – proponuję zrobić posiew 😉
• szyby realnie ograniczają powierzchnię ekspozycji w twojej aptece – pacjent nie widzi nic co znajduje się za Twoimi plecami

Jeśli masz jeszcze w aptece szyby to przy planowaniu najbliższego remontu pozbądź się ich a dosłownie zobaczysz różnicę…
Co można było by jeszcze zrobić, aby nam farmaceutom pracowało się lepiej?

Zastanawiasz się czasami dlaczego to czy tamto jest zbyt daleko od Twojego okienka a to co masz pod ręką w ogóle się nie sprzedaje??
Pracując swego czasu w jednej sieci dość często pracowałem na tzw UZ w innych aptekach. Trzeba było czasem podreperować rodzinny budżet… 😉

I co? I cholera mnie brała jak miałem coś tam znaleźć…
Każda apteka inny system układania towaru etc. Brak intuicyjnego umieszczenia towaru… Jeden wielki sajgon mimo, że w każdej aptece były „niby” te same kategorie etc… a w szufladach???

Kto dziś jeszcze układa maści alfabetycznie?? Jak przychodzi pacjent po poradę to zamiast przeszukiwać kilka szuflad otwieram jedną z daną kategorią: hemoroidy, stłuczenia, blizny etc… i może w ten sposób zaproponować dwa-trzy produkty. A jak jest najcześciej? Farmaceuta albo od razu daje jeden najlepszy produkt, albo biega i szuka gdzie czegoś innego… 😉

Nie będę opowiadał o moich sprawdzonych patentach, ale zapewniam, że w moich aptekach wystarczy jeden dzień, aby wiedzieć gdzie co leży… A technik stażysta po tygodniu wie gdzie i co…
Ergonomię ekspedycji mamy już za sobą…